Moja podróż do jednego z najbogatszych państw świata – Zjednoczone Emiraty Arabskie !🌴🌊

Dzień dobry w sobotę.🌞Właśnie usadowiłam się wygodnie w fotelu z kubkiem gorącej herbaty i zabieram się za pisanie zaległego wpisu z mojej podróży do jednego z najbogatszych Państw świata – Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Kraju pełnego nowoczesnych budowli, luksusowych wieżowców czy hoteli. Lśniących, długich i zawsze czystych promenad. Ciężko mi sobie wyobrazić, że to wszystko powstało dzięki znajdującej się głęboko pod ziemią  ropie. Dobrze, zatem możemy zaczynać! Zapraszam do dłuższej lektury o wycieczce do Dubaju.🌴🌊🌞

Podróż do Dubaju nie była planowana, no dobrze nie była planowana zbyt długo. Tak naprawdę to o możliwości wyjazdu dowiedziałam się około miesiąc przed nim. Nie wahałam się ani chwili, momentalnie podjęłam decyzję. ‚Tak, pojadę z Tobą do Dubaju’ – takie słowa usłyszała Aśka, kompanka, z którą podróżowałam…. Wycieczka rozpoczęła się 30 stycznia i trwała 5 dni. Wylot miałyśmy z Katowic i tam też spędziłyśmy dzień i wieczór tuż przed wyjazdem. Oczywiście większość rzeczy związanych z wyprawą załatwiałyśmy na ostatni moment. Ledwo zdążyłyśmy na pociąg do Katowic, ale muszę się Wam pochwalić, że na samolot udało nam się być na czas! Uff, to prawdziwe szczęście przy naszym roztrzepaniu. 😁😈

Wylot miałyśmy koło godziny 11/12, w samolocie spędziłyśmy około 6 godzin. Zatem nasze pierwsze kroki w Dubaju zrobiłyśmy o godzinie 18 polskiego czasu, czyli 21 czasu lokalnego (+ 3h). Po zapakowaniu wszystkich bagaży do taksówki, a uwierzcie, że jadąc z triathlonistką i blogerką było ich naprawdę sporo, udało nam się wyruszyć do naszego hotelu. Dubaj jest podzielony na 7 stref, my mieszkałyśmy w strefie 2, w dzielnicy al Barsha. Do hotelu dotarłyśmy o godzinie 23, gdyż okazało się, że w naszej dzielnicy jest aż 5 hoteli o prawie identycznej nazwie do naszego. Zatem wyglądało to mniej więcej tak: CITY STAY (Inn/Pearl/Beach/Prime/….- od wyboru do koloru😀) HOTEL APARTIMENT. Panowie taksówkarze nieszczególnie ogarniali, że tych hoteli jest tyle i wieźli nas do pierwszego, który akurat zapamiętali. Uważam, że dużym niedopatrzeniem jest nienumerowanie budynków. Pamiętajcie o tym wybierając się do tego kraju, gdyż nie jest to proste, przynajmniej dla mnie, dla Polki, która zawsze wpisuje nazwę ulicy oraz numer domu jak ma w planach podróż w ‚nieznane’.
31 stycznia, tuż po pobudce i śniadaniu, wybrałyśmy się pozwiedzać okolicę. W planach miałyśmy odwiedzenie przepięknej plaży – Jumeirach Beach, z której rozpościerał się widok na ikonę Dubaju, czyli Burj Al Arabsłynny 7*hotel w kształcie żagla. Dostałyśmy się na nią taxówką (za 5 km zapłaciłyśmy 20zł = 20AED). Wysiadając ujrzałyśmy przepiękną plażę i opalających się na niej ludzi. Coś niesamowitego, tym bardziej, że w Polsce wówczas były temperatury minusowe. Ciekawą „atrakcją” byli dla nas surferzy, którzy godzinami zmagali się z falami, które były dość wysokie w okresie zimowym. Pospacerowałyśmy, zrobiłyśmy zdjęcia i ruszyłyśmy w stronę miasta. Zobaczyć ów hotel z bliska oraz odwiedzić jeszcze jeden z droższych hoteli – Jumeirah Beach Hotel. Następnie udałyśmy się do jednej z galerii, którą napotkałyśmy na swojej drodze. W tym dniu udałyśmy się również zobaczyć strefę zmian dla zawodników startujących w triathlonie, który odbywał się w tym czasie w Dubaju (Aśka brała udział w tych zawodach, więc musiała wiedzieć dokładnie, gdzie się przebrać i gdzie zostawić rower).

Dnia kolejnego obudziły nas promyki słońca. Podczas gdy Aśka zajęta była odpoczynkiem i regeneracją przed zawodami ja udałam się na trening, na siłownię, skorzystałam również z saun, które oferował nasz hotel. Po treningu zjadłyśmy śniadanie i z racji bardzo ładnej pogody wybrałyśmy się na plażę.  Odstawiłyśmy rower, który nam towarzyszył w taksówce do serwisu (to bardzo ważna spraw przed zawodami) i poszłyśmy na długi spacer. Wracając z przechadzki „zaliczyłyśmy” kąpiel w Zatoce Jońskiej. No dobrze, niekoniecznie kąpiel, aczkolwiek nasze stopy i spódniczki były mokre….W tym dniu miałyśmy w planach zjeść prawdziwe arabskie przysmaki. Tak właściwie to ja miałam takie plany😀(Aśka tradycyjnie postawiła na pizzę, za którą zapłaciła 40zł = 40AED, niestety nie była warta swojej ceny). Ja natomiast z racji tego, że jestem fanką „zieleniny” zamówiłam Fettusz, czyli tradycyjną arabską sałatkę. Składnikiem charakterystycznym tego przysmaku są kawałki arabskiego chleba, podpieczone w piecu oraz pocięte. Zapłaciłam około 20AED. To bardzo lekkie danie, niestety najeść się nim ciężko. 😉Po posiłku poszłyśmy odebrać naszego rumaka (czyt. rower) z serwisu i udałyśmy się na zakupy spożywcze. Wiedząc już mniej więcej co ile kosztuje, spoglądałyśmy rozważniej na produkty, które miały znaleźć się w naszym koszyku. Każda z nas zapłaciła około 30AED za kilkanaście spożywczych produktów (bułki, chleb, jogurty, owoce, warzywa, ser), którymi bez problemu się najadłyśmy. Informując Was – pierwszego dnia kupiłyśmy 5 produktów i wydałyśmy na nie prawie 100 AED! Oczywiście byłyśmy głodne i wówczas ceny nie miały dla nas żadnego znaczenia (żartuje oczywiście, ale jadłyśmy wówczas oczami i tak to wyszło….). Wieczór spędziłyśmy w basenie na 12 piętrze. Pluskałyśmy się i podziwiałyśmy przepiękny widok na Burj Al Arab.

2 luty – wtorek, bardzo ciepły dzień, dzień zawodów! Fotorelację z tego wydarzenia znajdziecie TUTAJ. Podczas, gdy Aśka walczyła dzielnie o swoje miejsce, a ja akurat jej nie kibicowałam – dla niezorientowanych dystane w Half-Ironman wynoszą: 1,9 km pływania / 90 km jazdy rowerem / 21 km biegu, dużo zwiedzałam. Podczas startu zawodników, w tłumie ludzi wypatrzyła mnie Dorota –  żona triathlonisty z Polski i tak cały ten dzień spędziłyśmy razem. Z racji tego, że start zawodów był bardzo wcześnie z roztrzepania zapomniałam wziąć z mieszkania aparatu, więc poniższe zdjęcia są zrobione telefonem. 😊 W Dubaju polecam Wam zobaczyć Miracle Garden. Jest to największy na świecie ogród. Znajduje się w nim 45 milionów kwiatów, liczba ta rośnie z dnia na dzień. Nie jest to zabytek, więc nie mogę go porównywać z greckim Akropolem, aczkolwiek trudno o takie wymagać, od tak młodego miasta jakim jest Dubaj. Oprócz wizyty w ‚cudownym ogrodzie’ tego dnia wybrałyśmy się też na spacer oraz do pobliskiego centrum handlowego, jednego z wielu. Po zawodach, wieczorem, całą polską ekipą, a trochę nas tam było poszliśmy na uroczystą ceremonie rozdania medali oraz wręczenia slotów do RPA. Ceremonia odbyła się w Jumeirach Beach Hotel, powiem Wam, że nigdy nie widziałam tak pięknej ceremonii, z cudownych widokiem na Burj Al Arab oraz przepysznym jedzeniem!

Piąty, a zarazem ostatni dzień spędziłyśmy najaktywniej, chciałyśmy wycisnąć z tego dnia jak najwięcej. Po śniadaniu, szybkim dopakowaniu rzeczy do walizek, udało nam się opuścić nasz hotel. Zamówiłyśmy taksówkę i ruszyłyśmy zobaczyć najwyższy budynek świata – Burj Khalifa. Bilety zamówiłam nam wcześniej, więc nie było problemu z kolejkami, jakie często tam się zdarzają. Taksówkarz wysadził nas przed wejściem…. jak się później okazało nie było to wejście do Burdż Chalifa, ale do największego centrum handlowego na świecie –  The Dubai Mall. Dowidziałyśmy się, że trzeba przejść przez centrum, żeby dojść do wieżowa. Udało nam się! Nawet bez spóźnienia (wcześniej na bilecie podałyśmy godzinę, o której się zjawimy). Wjeżdżamy na górę, winda jedzie bardzo szybko (około minuty), jesteśmy… Coś niesamowitego, naszym oczom ukazały się miliony wieżowców, patrzymy dalej a za nimi widać już tylko jasnożółte obszary pustynne. Nagle przechylamy się do szyby i w zapomnieniu gdzie jesteśmy, widzimy lazurową otchłań. To Tańczące Fontanny (Dubai Fountain). Widok i wrażenia niesamowite! ❤Kolejnym punktem sobotniego zwiedzania była galeria The Dubai Mall, w której już się znajdowałyśmy przed wjazdem na górę wieżowca. Naszym punktem obowiązkowym był Candyliciousnajwiększy na świecie sklep ze słodyczami oraz akwarium i wodne zoo – Dubai Aquarium & Underwater Zoo. Akwarium wywołało na mnie niezwykłe wrażenie. Znajduje się w nim około 300 gatunków zwierząt, w tym rekiny i płaszczki. Główną atrakcją jest 50 metrowy, szklany tunel, to właśnie z niego najlepiej widać wszystkie gatunki ryb. Akwarium napełnione jest 10 litrami wody. 

Kolejnym punktem, który chciałyśmy zobaczyć były wspomniane przeze mnie wcześniej Dubai Fountain. Miałyśmy plan pospacerować wokół nich, porobić zdjęcia i chwilę wypocząć. Plan udało się zrealizować w 100%. Dubajskie tańczące fontanny mają aż 275 metrów długości i potrafią wyrzucić na raz 83 000 litrów wody na 150 metrów w górę. Oczywiście jak wszystko w Dubaju są największym obiektem na świecie. Lampy użyte do oświetlenia fontann są widoczne…..z kosmosu! W tym dniu zobaczyłyśmy też Dubai Marina, czyli dzielnicę z największymi wieżowcami oraz przepięknym portem. Znajduje się tam 200 budynków, których wysokość przekracza 200 metrów. Z najwyższych wieżowców widać sztuczną wyspę – Palm Jumeirah.

Tak minął nam ostatni dzień, około godziny 17 wróciłyśmy do hotelu, zabrałyśmy walizki i udałyśmy się na lotnisko. Lot miałyśmy dość późno (około 21), wylądowałyśmy również w Katowicach. Jeśli będziecie mieli okazję być w Dubaju to koniecznie wybierzcie się w podróż quadami po pustyni oraz wybierzcie się zobaczyć sztuczną wyspę – Palm Jumeirah….. Jeśli macie jakieś pytania to z chęcią na nie odpowiem w komentarzach!

Pozdrawiam, 
Malwa

 

 

12 komentarzy “Moja podróż do jednego z najbogatszych państw świata – Zjednoczone Emiraty Arabskie !🌴🌊

  1. Wszystko zrobione na bogato i z typowym dla nich rozmachem <3
    przepiekne miejsce, jest co zwiedzać na pewno, na żywo z całą pewnością jeszcze piękniejsze, także mega zazdroszczę Ci kochana, że miałaś okazję tam być 🙂
    Mój mąż marzy o tym, aby polecieć do Dubaju, mam nadzieję, że kiedyś i nam będzie dane 🙂
    Tą kąpielą na 12 piętrze w basenie, przekonałaś mnie 😉 heheheh

    buziaki :*
    Daria

  2. Amazing things here. I am very satisfied to see your post.
    Thank you a lot and I'm looking forward to touch you. Will you please drop me a mail?

  3. Jeeej, w końcu się dowiedziałam gdzie są te piękne kwiatowe serduszka, które tak ostatnio były popularne na instagramie!
    Cudowne miejsce!
    A same Emiraty zachwycają nie ma co mówić że jest inaczej 😉

    vanilliowynotes.pl

  4. Nigdy nie myślałam o podróży w te rejony, jednak zdjęcia i opis podróży potrafią zachęcić, więc może kiedyś… Pozdrawiam 😀 coldcoffeeinthemorning2.blogspot.com

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *