Dzień dobry we wtorek ! Jakie macie plany na najbliższe kilka dni: szkoła, uczelnia, a może praca ?! Ja się nastawiam dziś na istny armagedon. Wtorek to jedyny dzień wolny przed świętami, więc jak to dzień wolny, nie może być wolny….
W planach mam kupno prezentów, których mi jeszcze brakuje. Muszę zrobić zdjęcia na bloga, w kuchni czekają na mnie formy do pierniczków, oprócz wymienionych wyżej czynności jeszcze jest sprzątanie mieszkania, nastawienie prania i prasowanie. Zastanawiam się czy starczy mi czasu…. a na deser zostawiam sobie pakowanie prezentów !
Trzymajcie kciuki.
W miniony piątek wybraliśmy się z na Jarmark Bożonarodzeniowy do Wrocławia. Planując ten wjazd byłam pewna, że nie pojedziemy w żadną sobotę ani niedzielę. Chciałam odpuścić sobie poruszanie się w nawałnicy ludzi. W dodatku to przedostatni weekend przed świętami, więc osoby, które dotychczas się tam nie wybrały postanowiły to zrobić właśnie w ten weekend bądź w następny. Dlatego z góry wiedziałam, że chcę się tam wybrać w piątek. Powiem Wam, że to była bardzo dobra decyzja ! Wyruszyliśmy o 12 z Poznania i po dwóch godzinach byliśmy na miejscu. Z dworca jest dość blisko na Rynek we Wrocławiu (1,2 km), więc zrobiliśmy sobie spacer. O godzinie 15 byliśmy już na jarmarku, rozeznaliśmy się zrobiliśmy kilka zdjęć ( no może kilkadziesiąt ) i wyruszyliśmy skosztować węgierskich kołaczy !
Co chwilę spotykam się z opiniami, że na jarmark we Wrocławiu przyjeżdża tyle osób, że nie ma gdzie 'wetknąć’ palca. Jakimś cudem o godzinie 15 był bardzo duży luz na rynku i swobodne można było się przemieszczać.


Zatem Dzióbki pamiętajcie, że lepiej przyjechać wcześniej, zrobić rozeznanie terenu
,dzięki czemu dowiecie się, gdzie co się znajduje i gdy już będzie 'ten klimat’ bez problemu traficie w dane miejsce. Czy to będzie budka z churrosami, kołaczami czy może z grzanym winem. My tak właśnie postąpiliśmy, a w przerwie ( czekając aż się ściemni – to właśnie ten klimat
) udaliśmy się na obiad do Charlotte. Tak właściwie to było śniadanie na obiad.
Około 16.30 wróciliśmy na rynek. Było pięknie – tak jak chciałam… Klimatycznie, świątecznie i nadal bez tłumu ludzi ! Skosztowaliśmy jeszcze kilku słodkości, skusiliśmy się na grzane piwo w restauracji na rynku, dokończyliśmy robienie zdjęć. Jednym słowem świetnie się bawiliśmy. Około 19 mieliśmy pociąg powrotny do Poznania. Morał tego wpisu jest taki, że na jarmarki należy wybierać się o wcześniejszych godzinach (w celu ominięcia nawałnicy ludzi) oraz jeśli jest tak możliwość to omijać weekendy. Pamiętajcie, że zimą robi się ciemno już o 16 i wówczas jest taki sam świąteczny klimat jak o 20 – really ! ![]()



Całuję Malwa ![]()




















Przepięknie to wszystko wygląda, klimat niesamowity. Jakoś nie miałam jeszcze okazji się znaleźć w takim miejscu, więc czuję się zainspirowana i naładowana dobrą energią 🙂
We Wrocławiu jeszcze nie byłam może się kiedyś wybiorę właśnie na jarmark
Chyba się w końcu wybiorę do Wrocławia, tak tam pięknie :). Podczas jarmarku widzę, że też cudnie! I tyle rzeczy do kupienia!
O, też można się wybrać, ale daleko mam.
Uwielbiam ten świąteczny klimat ♥ Byłam w Krakowie, aczkolwiek ten Wrocławski wydaje się być najpiękniejszy ♥
Słyszałam, że w Krakowie nie ma zbyt wielu 'atrakcji’ świątecznych … 🙁 Jedz koniecznie do Wrocławia !