Lwów – co warto zobaczyć, gdzie zjeść w 3 dni

O matko, ależ długo szykowałam się do napisania tego wpisu. Z każdego wyjazdu mam mega dużo zdjęć, spokojnie starczyłoby do stworzenia 3 fotorelacji. Natomiast najgorzej, gdy ma się zabrać do ogarnięcia takiego wpisu wyjazdowego. Chce Wam zawsze przekazać najważniejsze informacje i boje się, że coś pominę. Zresztą sama z chęcią wracam do moich postów wyjazdowych, lubię je! To taka moja foto-książka w internecie, może i nawet foto-pamiętnik. Wybrałam właśnie najciekawsze ujęcia z wyjazdu, jest ich 50, a wszystkich zdjęć jakie zrobiłam jest około tysiąca….. Nie pytacie, wiadomo, że sesje zdjęciowe się powtarza, czasem i 40 razy, zanim znajdę TO zdjęcie.  Co z tego, że wyglądam na nim identycznie jak na poprzednich 5 zdjęciach.

Lwów odwiedziłam w pierwszej połowie listopada, dokładnie od 9 do 11 listopada przebywałam na Ukrainie. Piękne miasto, centrum, Stare Miasto jest bardzo podobne do rynków w wielu polskich miastach (Kraków, Wrocław, Poznań). Natomiast obrzeża Lwowa nie są interesujące, nadal widać tam podupadające chatki, oddalone od siebie w sporej odległości, wilgoć na domach, dachy pokryte eternitem. Znaczną różnicę zauważyłam również w centrum Lwowa, piękne domy sąsiadujące z podupadającymi budowlami. Na ulicach można spostrzec najnowsze modele Audi czy BMW, a tuż obok rozpadające się samochody z lat 70. Zdecydowanie ma to swój urok. Ukraina, Lwów jest krajem bardzo skorumpowanym, podobnie jak Albania,  której możecie poczytać TUTAJ. Pamiętajcie, że Lwów kiedyś należał do Polski, dlatego dla wielu Polaków wycieczka do Lwowa wiąże się z powrotem do wspomnień z lat młodzieńczych, do korzeni. Miasto to stanowiło wówczas bardzo ważny ośrodek kulturowy i naukowy zaraz po Krakowie i Warszawie.

W drodze do Lwowa, pamiętajcie żeby spróbować to pyszne piwo. W Polsce jest tylko jeden smak, a jest genialne!

Stare Miasto, Lwowski Rynek

Uważam, że zwiedzanie warto zacząć właśnie od zobaczenia Starego Miasta. Jest ono bowiem wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO. My przyjechaliśmy do Lwowa pod wieczór, dlatego klimat był jeszcze bardziej urzekający (możliwe, że to dzięki zbliżającym się świętom). Lwów oferuje nam przeróżne bary i restauracje, bogato przyozdobione, z niepowtarzalnym wnętrzem, bijące ciepłem i doskonałą atmosferą. Porównując go z Poznaniem zdecydowanie wygrywa. Wieczór spędziliśmy szwendając się z baru do baru, amakując lokalne przysmaki, nalewki i inne cuda. Byliśmy dość dużą ekipą, dlatego często goszczono nas w piwnicach barów, co sprawiło, że klimat tego miasta był jeszcze lepszy. Moje serce podbił Teatr Piwa, gdzie codziennie gra orkiestra na żywo, można spróbować jak i kupić lokalnych piw, a sam (bar, pub?) ma 3 piętra. Na parterze gra orkiestra przy, której można tańczyć! MAGIA! Oprócz tego miejsca polecam Wam jeszcze wybrać się do: Pijanej Wiśni (te bary mamy również w Polsce, na pewno jest we Wrocławiu i chyba w stolicy) oraz Lampy Gazowej.

Opera Lwowska

Przepiękne wnętrza obfitujące w dekoracje malarskie i rzeźbiarskie. Widownia mieści 1200 osób. My nie mieliśmy szczęścia, aby uczestniczyć w widowisku operowym na „prawdziwej” operowej sali…. Wybraliśmy się na Dziadka do Orzechów i niestety koncert mnie nie zachwycił. Z racji tego, że usadzono nas w pobocznej sali, która mieściła ok. 50 osób. Byłam nastawiona na prawdziwą salę operową, taką jak pokazuje nam „wujek google”. Za bilet zapłaciłam niecałe 40 zł, cena śmieszna, ale jednak spodziewałam się czegoś innego. Pamiętajcie, żeby przed kupnem biletów dopytać się w jakiej sali będzie wystawiona sztuka/koncert żeby się nie zawieść….

Kasyno Szlacheckie (ówcześnie)/Dom Naukowców (dziś)

Następny punkt na mojej mapie. Trochę oddalony od centrum, ale spokojnie da się tam dojść pieszo. My wszędzie chodziliśmy pieszo (z wyjątkiem Cmentarza Obrońców Lwowa). Wstęp do kasyna kosztuje grosze, nie pamiętam dokładnie, ale coś ok. 2 zł (bilet ulgowy). Bilet kupicie u pana ochroniarza, generalnie jak go nie ma to i wejdziecie bez biletu. W kasynie nie ma co zwiedzać, ale można pooglądać fajne wnętrza, stanąć na ambonie oraz zrobić dużooo „INSTAGRAMOWYCH” zdjęć.

Kasyno Szlacheckie zostało oddane do użytku w 1898 roku, aczkolwiek  w ogóle nie przypominało dzisiejszych kasyn. Było to przede wszystkim miejsce spotkań. Spotykano się, by przebywać w towarzystwie najbardziej wpływowych mieszkańców miasta, kupować, sprzedawać i dobijać targów. „Kasyno było czynne od 11 do 2 w nocy. Przed I wojną światową do Kasyna Szlacheckiego przyjęte mogły być osoby, które ukończyły 21 rok życia i uzyskały protekcję jednego z dotychczasowych członków oraz minimum 4/5 głosów w niejawnym głosowaniu.” Po wojnie budynek utracił swój charakter. Komunistyczne władze zamieniły go w Dom Naukowców.Dziś ekskluzywne niegdyś wnętrza każdy może wynająć sobie na konferencję, bankiet lub urządzić sobie tu wylansowaną ślubną sesję zdjęciową.

Kościół OO. Dominikanów pod Wezwaniem Bożego Ciała

Pełni obecnie funkcję świątyni greckokatolickiej. Nie jestem fanką zwiedzania muzeów oraz kościołów, ale uważam, że warto po prostu wejść, pomodlić się w ważnej dla Was intencji…. Ja tak właśnie zrobiłam, zapaliłam świeczkę (którą kupiłam w kościele) i po chwili wyszłam.

Cmentarz Łyczakowski wraz z Cmentarzem Orląt Lwowskich

Wywarł na mnie ogromne wrażenie….. Jest to najpopularniejszy punkt polskich wycieczek….. Niektóre groby były pięknie zadbane, z zapalonymi zniczami i wiązankami, a tuż obok znajdowały się duże, opuszczone, zaniedbane grobowce. Klimat niczym z horroru. Wybraliśmy się na zwiedzanie cmentarza, gdy już na dworze zrobiło się ciemno. Za dnia postanowiliśmy zobaczyć operę i Stare Miasto, a na wieczór zostawiliśmy cmentarz. Słusznie, gdyż zmrok pomógł mi wczuć się w klimat zadumy, jaki tam panuje.

Cmentarz Łyczakowski we Lwowie został otwarty już w 1786 roku, cztery lata przed słynnymi Powązkami w Warszawie. To jeden z najstarszych cmentarzy w Europie. Wcześniej na tym obszarze grzebano ofiary epidemii dżumy z XVI wieku. Cmentarz Łyczakowski jest miejscem pochówku dla najznamienitszych mieszkańców Lwowa, przedstawicieli inteligencji i klas wyższych, których rodziny mają tu wcześniej postawione grobowce. Tak było przez lata i tak jest i dziś. Oficjalnie… cmentarz nie prowadzi już nowych pochówków. Godziny otwarcia to od 9:00 do 21:00 czasu lokalnego. Uważam, że przewodnik w takim miejscu jest zbędny. Warto zapytać się w kasie biletowej o najważniejsze groby (grób: Mari Konopnickiej, rodziny Baczyńskich, Stefana Banacha czy groby walczących w Powstaniu Styczniowym i Powstaniu Listopadowym).

Targ staroci

Z tego co wyczytałam, we Lwowie jest kilka takich pchlich targów. Ten, który Wam pokażę na poniższych zdjęciach znajduje się w samym centrum. Blisko Starego Miasta. Miejsce warte odwiedzenia, gdyż można tam znaleźć przeróżne rzeczy za bardzo niską kwotę. Ja znalazłam działający aparat na klisze za 40 zł. Niestety nie kupiłam, ale to dobry pretekst, aby ponownie odwiedzić Lwów. Oprócz staroci znajdziecie tam przeróżne ozdoby, magnesy, pamiątki związane z Lwowem, szale, czapki usztrykowane przez babulenie….

Pizze, croissanty i inne smakołyki

We Lwowie nie ograniczała mnie cena, gdyż nie ma co ukrywać, że Ukraina jest dla nas Polaków tania, aczkolwiek Lwów należy do jednych z droższych miast. Z pizzę z piciem w centrum (Stare Miasto) zapłacicie około 30 zł, patrząc na ceny w Poznaniu to mniej niż 50 zł w restauracji na rynku nie zostawicie. Warto się porozglądać i poszukać czegoś tutejszego. Na śniadanie (po imprezie też, bo kawiarnia jest czynna do późnych godzin nocnych) koniecznie musicie „wskoczyć” do Lviv Croissant, nie ma nic lepszego, uwierzcie mi na słowo. Dobrym miejscem na lunch/II śniadanie jest Svit Kavy. Jeśli macie czas na stanie w kolejkach i lubicie to (ja do takich osób nie należę, w kolejce do Manekina max. 10 min wytrzymam) to polecam Wam restauracje Baczewski. Atlas, Centaur oraz Tsukor polecali mi moi znajomi, więc na pewno serwują pyszne dania. 

Jeśli się zastanawiacie czy warto się wybrać na wycieczkę do Lwowa, to bez wahania, zdecydowanie w i 100% – kupujcie bilet!


One thought on “Lwów – co warto zobaczyć, gdzie zjeść w 3 dni

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *